Alpenverein Austria PTTK TOPR TPN
  • >
Zapisz się do Alpenverein

Cappuccino poproszę!

Jak się wiedzie alpejskim turystom, a jak gospodarzom schronisk? Relacja.
„Cappuccino poproszę! Robi się – będzie za 3 godziny!”

Jak wygląda ta słynna gościnność i serdeczność w schroniskach? Z czego wynikają nieporozumienia między gośćmi a gospodarzami? Kto komu obrzydza cappuccino, a kto kogo doprowadza do białej gorączki? Relacja z roku 2019, okraszona przeżyciami osobistymi i zasłyszanymi, czyli jak delikatnie nauczyć alpejskich nowicjuszy niepisanych reguł.



Po dwóch godzinach marszu pod górę turystka marzy już tylko o pysznej kawie ze spienionym mlekiem. Ależ tu cudownie! Zamówienie, ostre spojrzenie gospodarza i suche wyjaśnienie długiego czasu oczekiwania: „Tyle czasu potrzebujesz, żeby zejść do doliny i pójść do kawiarni w miasteczku, tam ci zaserwują cappuccino. Tutaj jesteśmy w schronisku i mamy tylko kawę z zimnym mlekiem”. Na takie dictum skwaśniałaby niejedna mina. Do tej utarczki słownej doszło w schronisku nad jeziorem Weißensee. Czy turyści to tak naprawdę gapy, zamawiające wymyślne kawowe kreacje w schronisku położonym na końcu leśnego duktu, na wysokości 1600 m n.p.m.? Smaczku tej rozmowie dodaje fakt, że w menu, obok listy gorących napojów zamieszczono zdjęcie smakowicie wyglądającego cappuccino. „To tylko symboliczna fotka” – broni się gospodarz. Acha, mógł tak napisać pod zdjęciem.

Warto nadłożyć drogi, przytulne schronisko, serdeczni gospodarze

Google wyświetla 17,1 do 2,38 miliona haseł po wpisaniu powyższych fraz. Wszędzie przytulnie, wszyscy się kochają, ciekawe. Wędrowanie i sporty wspinaczkowe przeżywają prawdziwy boom, to widać. W samej tylko sekcji Alpenverein Austria, z dwudziestoma schroniskami, w roku 2019 zanotowano 35.000 noclegów, co stanowi wzrost o 3% do roku poprzedniego. W sumie, w rejonie Alp znajduje się 500 schronisk, z czego 200 oferuje możliwość rezerwacji online. Świetna wiadomość! Lecz czy rosnące rzesze górskich turystów dysponują wiedzą o regułach panujących w schroniskach? I odwrotnie: czy gospodarzom starcza cierpliwości, zwłaszcza dla „zielonych” debiutantów?

Wolno nie palić!

Umówmy się, doświadczeni turyści alpejscy wiedzą o czym mówię: między gościem a gospodarzem istnieją reguły gry, wiele z nich niepisanych. Któryż gospodarz nie lubi gości „samoobsługowych”, niezadających pytań i osuszających w czwórkę beczkę piwa w dwa wieczory? Z udogodnień, jak woda pitna z kranu w toalecie, bezpłatne wifi i kawa z ekspresu, można przecież zrezygnować, będąc gościem na wysokościach powyżej 2.000 m n.p.m. Za to gospodarz poczeka cierpliwie, nie bacząc na to, że taras pęka w szwach, aż wybredni turyści przeanalizują wnikliwie i tak już okrojoną kartę dań, i postara się przydzielić szaleńczo zakochanej i niecierpliwej parze pokój dwuosobowy. Do tego odpowie uprzejmie na emaila z zapytaniem o czapkę zgubioną gdzieś po drodze.

Schronisko musi być czyste. Jak tu się złościć na turystów, którzy swoje raki opłukują w umywalce, kiedy wystarczyłoby postawić odpowiedni pojemnik z wodą. Mało kto wie, że piasek zatyka urządzenie oczyszczające wodę, i u gospodarza stan przedzawałowy gotowy. Schronisko Hesshütte w regionie Gesäuse rozwiązało problem palenia szyldem „Wolno nie palić!”. To miła odmiana w kraju zakazów i nakazów. Ach, gdyby jeszcze udało się inne przepisy tak umilić.

Nam się chce spać

Wiadomo, w domu nie zmrużymy oka przed północą, za to w schronisku po dziesiątej, przemykamy na palcach po korytarzu i porozumiewamy się szeptem. Schronisko na Reisskofel, środek nocy, hałas. Ktoś sortuje szklane butelki. Za oknem jeszcze nie dnieje. Trudno, trzeba się odwrócić na drugi bok i spać dalej. Łatwo powiedzieć, hałas nie ustaje. Rzut oka na budzik, jest 5:00 rano. Przy śniadaniu, w rozmowie z gospodarzem okazało się, że zaczął pracę o 3:00 w nocy: „Inaczej nie uporałbym się z robotą. Dzisiaj jestem sam i wszystko jest na mojej głowie, a pierwsi turyści zażyczyli sobie śniadania o świcie. Kiedy w karcie jest wyraźnie napisane: Goście dzienni od 10:00”

Wiesz, dziś nie dotrę

Bo ból brzucha, załamanie pogody albo zwykła zmiana planów, zdarza się. Ale bywa odwrotnie: „Wejdźmy już dziś!”. Przyjazd do Berchtesgaden, telefon do schroniska, kontakt telefoniczny możliwy w godzinach od 14:30 do 17:00. Czekamy, o 14:31 „Czy znalazłyby się dwa wolne miejsca?”, „Wszystko zajęte”. Cisza. „Czy macie państwo może listę rezerwową?” Cisza. „Nie” Cisza. „Rozumiem, w sezonie jest dużo gości, ale czy mógłby pan nas poinformować, gdyby zwolniły się miejsca, czy to też niemożliwe?” Długa cisza. „Szukajcie gdzie indziej” warknął w końcu gospodarz do słuchawki i wybuchnął zdenerwowany (w dialekcie) „Skąd mam wiedzieć przed 21:30, czy coś się zwolni czy nie!”. Autorka z kompanem „poszukali gdzie indziej” i pojechali na Dachstein. Czasem trzeba przepuścić perfekcyjną okazję do wejścia, mimo że to już trzecie podejście, bo poprzednie przekreśliła pogoda. Najważniejsza jest dobra energia, z którą wyruszamy na szczyt, i na ten ośnieżony, i na ten zwykły, codzienny. Poza tym, kto chciałby wisieć w schronisku w galerii „Tych gości nie obsługujemy!”.

TOP 5 pytań no-go
  1. Gdzie tu dostanę szklankę świeżego mleka?
  2. Czy może mi Pani podzielić ten placek na dwa talerze?
  3. A jakie potrawy wegańskie będziecie mieli Państwo za 3 miesiące?
  4. Ma Pan jakieś dobre wino?
  5. Parka, która właśnie poznała się w schronisku: Kiedy będzie wolny pokój dwuosobowy?

TOP 5 odpowiedzi no-go
  1. Käsespätzle są wegańskie. (Kluseczki zapiekane z górskim serem z krowiego mleka)
  2. Nie można płacić osobno.
  3. Kuchnia już jest zamknięta. (Ale jakieś kanapki dałoby się pewnie wyczarować…)
  4. Na prośbę: „Proszę nie mówić tak szybko” – „To słuchaj szybciej!”  
  5. Ja mam zupełnie inne zmartwienia niż twoje problemy!


 
Tekst: Brigitte Riener „Einen Cappuccino bitte. Ja – dauert aber jetzt 3 Stunden.“ Austria Nachrichten 4/2019
Polska wersja językowa (tekst skrócony): Katarzyna Wojciechowska